piątek, 2 marca 2018

KSIĄŻKA MIESIĄCA, LUTY: ''Potęga teraźniejszości"



Czas na moją książkę miesiąca lutego. Moją, gdyż wybrana pozycja swoją światową premierę miała już blisko dwie dekady temu. Jest to jednak dalej książka jak najbardziej aktualna (można rzec ponadczasowa), popularna i wychodząca w kolejnych nakładach. "Potęga teraźniejszości" autorstwa Eckharta Tolle – bo o niej mowa, to lektura która w ostatnich tygodniach zauroczyła mnie najbardziej. 

Eckhart Tolle to jeden z najbardziej znanych na świecie przewodników duchowych. Jego nauki nie są powiązane z żadną konkretną religią, czy tradycją. Można powiedzieć, że Tolle przyjmuje pozę bycia ponad lub też poza wszystkim co związane ze znanymi nam wyznaniami. Przyznam, że sam w dość sporym stopniu identyfikuję się ze sposobem patrzenia na świat niemieckiego mentora. I choć po "Potęgę teraźniejszości" sięgnąłem dopiero przed paroma tygodniami, to z naukami jej autora miałem już do czynienia przed kilkoma laty, w postaci nagranych wykładów. Jak sama nazwa może sugerować, wybrana przeze mnie książka skupia się w głównej mierze na praktyce uważnego i świadomego życia. Według mnie, czasach kiedy księgarniane półki zalewane są przez dziesiątki książek nt. bardzo modnego dzisiaj "mindfulness" książka Eckharta Tolle wydaje się zdrową i zdystansowaną alternatywą. Nie znajdziemy tu języka charakterystycznego dla współczesnych, życiowych coachów i innych guru rozwoju osobistego. To lektura, która bardziej tonuje i wprowadza w refleksyjny klimat typowy dla starożytnych, duchowych mędrców. Jej charakter jest zarazem bardzo uniwersalny i myślę, że każdy chętny do pracy nad swoją mentalnością wyciągnie coś z tej książki dla siebie - niezależnie od wyznania religijnego, czy życiowych przekonań.  

"Potęga teraźniejszości" jest podzielona na wiele krótkich rozdziałów, traktujących o różnych życiowych sytuacjach. Autor odnosi się do wzorców behawioralnych i myślowych, jakie nam zazwyczaj w przytoczonych okolicznościach towarzyszą. Wyjaśnia je oraz wskazuje drogę do "oświeconego" stanu ducha, który umożliwia nam minimalizację stresu oraz maksymalizację efektywności, przy podejmowaniu wszelkich, życiowych działań. Tolle dużo uwagi poświęca pojęciu ludzkiego ego i jego roli w nieharmonijnym rozwoju duchowym. Duża część uwag opiera się właśnie na tym, by nie utożsamiać się z naszym wyobrażeniem o własnym wizerunku – czyli właśnie wspomnianym ego. "Potęga teraźniejszości" to tytuł, który lepiej czytać powoli, bez pośpiechu, bez zbyt szybkiego pochłaniania jej treści. Jej lektura przypomina nieco rytuał medytacji – tak przynajmniej powinno być, i do tego zachęca również sam autor. Dużo tu pauz i przerywników, które zostawiają przestrzeń do osobistych refleksji nad treścią książki i prób wcielenia podanych wskazówek od razu do życia. Dużo można o tej lekturze pisać, ale najlepszym wyjściem i tak jest sięgnięcie po nią osobiście : ) 

"Potęga teraźniejszości" Eckharta Tolle jest bowiem książką nietuzinkową, która nieprzypadkowo zyskała miano światowego bestselleru, sprzedanego w przeszło 6 milionach egzemplarzy. Ta lektura to prawdziwy klucz do bardziej świadomego i satysfakcjonującego życia. Rzekłbym, że to nie lada gratka dla ducha i umysłu. Polecam ją każdemu, a szczególnie tym zabieganym i gubiącym się w pogoni za co raz to nowszymi rzeczami. 

poniedziałek, 26 lutego 2018

MÓZGOWA LITERATURA, CZ.2 - "Mózg rządzi. Twój niezastąpiony narząd"



"Mózg rządzi. Twój niezastąpiony narząd" to druga pozycja, którą postanowiłem zrecenzować w ramach comiesięcznego cyklu "Mózgowa literatura". Autorką książki jest Kaja Nordengen, norweska lekarka specjalizująca się w neurologii. Za ilustracje i okładkę książki odpowiada z kolei jej młodsza siostra. "Mózg rządzi" to książka, która podbiła serca Norwegów, a w ostatnim czasie trafiła także do innych państw. Prawa do jej przekładu nabyły wydawnictwa z kilkunastu krajów. 

Polska premiera omawianego tytułu swoją premierę miała przed kilkoma tygodniami. Co ciekawe, za druk egzemplarza, który trafił w moje ręce odpowiada toruński Zapolex. Trzeba tu na wstępie przyznać, że książka wizualnie prezentuje się naprawdę estetycznie i zachęcająco. Twarda oprawa, dobrze dobrana kolorystyka i przyjemny dla oka układ i czcionka tekstu zasługują na duży plus. "Mózg rządzi" został podzielony na kilkanaście większych rozdziałów, oraz kilkadziesiąt krótkich podrozdziałów. Dzięki takiej formie książkę czyta się bardzo szybko i bez znużenia. Czyta się szybko, także - a może przede wszystkim ze względu na przystępny język i bardzo interesującą treść. Ogólnie rzecz biorąc, omawiana lektura traktuje o funkcjonowaniu naszego najważniejszego narządu, mitach z nim związanych oraz licznych badaniach, które wykonano w celu lepszego poznania ludzkiego umysłu. Z książki Kaji Nordengen dowiemy się m.in jak zbudowany jest mózg, jakie funkcje mają jego różne części oraz jak ich działanie wpływa na nasze zachowania i decyzje. Poniekąd książka ta jest w swojej koncepcji podobna do omawianej przeze mnie przed miesiącem: „Mózg. 41 największych mitów”. Również rozwiewa i objaśnia liczne "mózgowe" mity oraz odpowiada na najczęstsze wątpliwości dotyczącego naszego niezastąpionego narządu.  Wszystko wyjaśnione w prosty i zrozumiały sposób. Omawiany tytuł charakteryzuje się dwiema specyficznymi rzeczami: poczuciem humoru oraz częstym obrazowaniem mechanizmów umysłu za pomocą codziennych, trywialnych sytuacji.  Wszystko to dodaje smaczku i sprawia, że lektura jest łatwiej strawna i przyjemniejsza w odbiorze. Warto jeszcze dodać, że książka została zaopatrzona w dość sporą liczbę przypisów, co ułatwia zlokalizowanie źródeł przedstawianej wiedzy. Fajnym akcentem są także wspomniane na wstępie ilustracje. Zostały one  dobrze wykonane i prezentują się naprawdę przejrzyście. Czy zatem "Mózg rządzi" jest tytułem pozbawionym wad? Większych nie zarejestrowałem, choć na upartego można by się doczepić, np. przytaczania historii Phineasa Gage'a w kontekście trwałych zmian behawioralnych, powstałych w wyniku uszkodzenia poszczególnych płatów mózgu. Istnieją bowiem przesłanki, że cała historia jest nieco naciągana, o czym przeczytamy więcej m.in. we wspomnianej już dziś lekturze: „Mózg. 41 największych mitów”. Faktem jest również to, że "Mózg rządzi" to książka nieco mniej szczegółowa i precyzyjna niż przytoczony przed momentem tytuł. Widać jednak, że wynika to poniekąd z konceptu jaki obrała norweska autorka – czyli skupienie się na podstawach i najistotniejszych kwestiach. To w sumie byłoby na tyle, jeśli chodzi o grzechy pozycji, którą dziś omawiam. 

"Mózg rządzi. Twój niezastąpiony narząd" to książka, którą warto przeczytać. Mózgu używa każdy (a przynajmniej tak powinno być 🙂 ), więc myślę że każdy wyciągnie z niej coś dla siebie. Być może ludzie, którzy siedzą trochę w temacie nie dowiedzą się z niej za wiele nowego, ale wszyscy pozostali z pewnością podczas tej lektury nie raz się zaciekawią, czy uśmiechną. To bardzo dobry wybór na pierwszą książkę dla kogoś kto chce dowiedzieć się czegoś na temat tego, kluczowego dla człowieka organu. Polecam, nie zawiedziecie się.

MÓZGOWA LITERATURA, CZ.1 "Mózg. 41 największych mitów":

środa, 21 lutego 2018

Mini recenzje - "Zimna siła", "Nagi wojownik", "Sztuka życia"

Dziś czas na kolejny post z cyklu "Mini recenzje". Nie przedłużając, zabieram się do krótkiej recenzji trzech tytułów, które wpadły w moje ręce ostatnimi czasy. 


Zimna siła - D. Dobropolski 

Zwięźle i lakonicznie napisana książeczka (ma niecałe 100 stron). Nie znaczy to jednak, że jest to lektura uboga w treść, czy mało konkretna. Wręcz przeciwnie. Dawid Dobropolski to młody, choć bardzo inteligentny i uzdolniony gość. W "Zimnej sile" znajdziemy wszystkie informacje niezbędne do rozpoczęcia swojej przygody z terapią zimnem, a przede wszystkim z tzw. "morsowaniem".  Książka jest podzielona na 4 części, które traktują odpowiednio o fizjologicznych procesach towarzyszących ekspozycji na zimno (teoria), praktycznych poradach dotyczących adaptacji do zimna, podłożu psychologicznym terapii zimnem. Ostatnia część składa się z odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania związane z tzw. "morsowaniem". "Zimna siła" to takie mini-kompendium (choć wyczerpujące) na temat adaptacji do zimna i tego dlaczego warto ją przeprowadzać. Książka jak na swoje gabaryty nie jest tania, ale mogę ją śmiało polecić - to dość unikatowa publikacja na polskim rynku wydawniczym. 

Ocena: 8/10 


Nagi Wojownik – P. Tsatsouline 

Klasyka gatunku. Choć posiadam w swojej biblioteczce większość książek rosyjskiego autora, to za "Nagiego wojownika" wziąłem się dopiero ostatnio. To lektura bardzo konkretna i pożyteczna. Nawet zaawansowani adepci treningu fizycznego powinni czasem do niej wrócić. Szczególnie zwolennicy treningu siłowego w oparciu o masę własnego ciała. Na tym bowiem skupia się Tsatsouline w tej pozycji. "Nagi wojownik" skupia się na maksymalizowaniu efektów siłowych, przy minimalizacji ilości środków do tego służących. Nie znajdziemy tu prezentacji setek wymyślnych ćwiczeń. Autor skupił się tylko na dwóch, oraz ich wariacjach – chodzi o pompki jednorącz oraz tzw. pistolety. Prócz wspomnianych ćwiczeń w książce znalazło się naprawdę sporo porad dotyczących zwiększania generowanej przez nas siły. To taka staromodna szkoła budowania siły, Tsatsouline często odnosi się do metod starych mistrzów - nie tylko dyscyplin siłowych, ale też np. sztuk walki. Jednym słowem - praktycznie każdy, chcący poprawić swoją tężyznę fizyczną znajdzie tu coś dla siebie. Minimum środków, maksimum efektów - to przesłanie tej książki. 

Ocena: 9/10 



Sztuka życia - Z. Lew – Starowicz 

Lekka, przyjemna, ale i użyteczna lektura. Książka ma formę długiego wywiadu, dotyczącego różnych sfer życia. Znany, polski profesor dzieli się w niej swoją mądrością, a w rolę pytającej wcieliła się Krystyna Romanowska. W "Sztuce życia" poruszono m.in. tematy kojącej siły tańca, muzykoterapii, czy odpowiednich stosunków społecznych. To pozycja dobra na "doła", lub odprężenie po ciężkim, życiowym okresie. Nie jest szczególnie rozbudowana, choć nie uważam tego za wadę. Sądzę, że współcześnie wiele książek jest na siłę przeciągniętych i za dużo w nich lania wody, by sztucznie zwiększyć ich objętość i nadać tym samym książce większej "wartości". "Sztuka życia" jest od tego wolna. To konkretna, zwięzła pozycja, która przypomina nam o tym co w życiu jest naprawdę ważne. Dobry wybór do kawy, na 2-godzinną lekturę. 

Ocena: 8/10