niedziela, 8 kwietnia 2018

Mini recenzje - "Dlaczego zebry nie mają wrzodów?", "Doktor Ty", "Każdy kęs ma znaczenie"

Czas na kolejny wpis w ramach odsłony "Mini recenzje". Dziś wybitnie prozdrowotnie. Zdecydowałem się krótko zrecenzować trzy tytuły,  z których każdy traktuje o poprawie własnego samopoczucia i porusza tematy powszechnych schorzeń i problemów zdrowotnych. Do dzieła. 


Dlaczego zebry nie mają wrzodów? - R. M. Sapolsky 

Klasyk gatunku i chyba najpopularniejsza książka o szeroko pojętym zjawisku stresu, jaka została kiedykolwiek napisana. Zanim sięgnąłem po ową lekturę, wielokrotnie miałem styczność z jej rekomendowaniem – czy to na szkoleniach/kursach, czy też w różnych zakątkach internetu, a szczególnie tych związanych ze zdrowiem, oraz branżą "fit". Co charakteryzuje najsłynniejsze dzieło amerykańskiego naukowca? Jak się zapewne już domyślacie - naukowe podejście do tematu, a zarazem dość... niestandardowe. Czemu tak? Ano dlatego, że specyficzny, pisarski styl Sapolsky'ego wyróżnia się na tle tysięcy innych, naukowych publikacji. Autor przytacza dziesiątki zapadających w pamięć analogii i zdecydowanie nie stroni od humorystycznych klimatów. Przy tym wszystkim, "Dlaczego zebry nie mają wrzodów?" oferują naprawdę potężną dawką wiedzy na temat psychofizjologii ludzkiego (i nie tylko ludzkiego) stresu. Książka podchodzi do tematu z perspektywy 4 dziedzin: psychologii, neurologii, immunologii i endokrynologii. Kolejna zaleta tego tytułu to naprawdę pomysłowe i zgrabnie skomponowane przypisy. Lektura obowiązkowa dla wszystkich związanych z wymienionymi wyżej dziedzinami, oraz zainteresowanych tematyką zdrowia i jego poprawą.

Ocena: 8/10 


Doktor Ty – J. Howick 

Książka, w której początkowo najbardziej spodobała mi się okładka. Na szczęście treść okazała się równie atrakcyjna, choć podejście do tematu lekko mnie zaskoczyło. Tytuł może wielu zasugerować, że jest to kolejna książka traktująca o zdrowym żywieniu, suplementach i poradnik wyjaśniający jak powinniśmy żyć. No dobra, po małej części może i tak, ale nie to jest w tym wypadku sednem lektury. "Doktor Ty" zgrabnie łączy trzy dziedziny: medycynę, filozofię oraz psychologię. Co może być nieco zaskakujące, większa część książki kręci się wokół zjawiska... placebo. Tak, to nie pomyłka i mogłoby się wydawać, że pewna sprzeczność. Bo jak w takim razie skutecznie zastosować efekt placebo na sobie samym? Niby nielogiczne, jednak autor zapewnia (i popiera to badaniami naukowymi), że strategię tę można wdrożyć do własnego życia. Ciekawa koncepcja i na pewno warta zainteresowania. To co rzuciło mi się jeszcze w oczy to stylowe podobieństwo tej książki w pewnych fragmentach do... poprzednio opisanej pozycjiczyli "Dlaczego zebry nie mają wrzodów?". Czy mam rację? Najlepiej przekonajcie się sami. Niezależnie od tego, "Doktor Ty" to bardzo sympatyczna lektura, z której dowiemy się sporo na temat ludzkiej psychiki w procesie rekonwalescencji zdrowotnej oraz licznych grzechów medycyny konwencjonalnej. Gorąco polecam. 

Ocena: 8/10 


Każdy kęs ma znaczenie – G. Pająk 

Czarny koń dzisiejszego zestawienia, choć tradycyjnie każda z opisywanych przeze mnie książek jest przynajmniej niezła (nie ma w tym przypadku - robię przed zakupem rozeznanie). Świeżo wydana pozycja autorstwa legendy polskiej dietetyki przebiła jednak moje i tak całkiem spore oczekiwania. W zalewie dziesiątek (setek?) nowych pozycji z działu o zdrowym żywieniu, "Każdy kęs ma znaczenie" zdecydowanie się wybija. Jeśli ktoś z was szuka czegoś konkretnego, podsumowującego wiadomości o odpowiednim odżywianiu, a przy tym proponującego gotowy plan oczyszczająco - regenerujący, to książka Grażyny Pająk będzie na pewno bardzo dobrym wyborem. To co wyróżnia ją na tle podobnych tematycznie pozycji to fakt, że znajdziemy tu solidną, teoretyczną podbudowę pod wszystkie praktyczne wskazówki udzielane przez autorkę. A trzeba przyznać, że kompetencje autorki są nieprzeciętne. "Dr Grace" to dietetyk z około 25-letnim doświadczeniem, a przy tym... doktor biologii, naturoterapeuta, endoekologhealth coach, wykładowca, czy ekspert telewizyjny. Jeśli uczyć się zdrowego żywienia to właśnie od kogoś takiego i z takiej książki. Nie mówię tym samym, że jest to lektura bezbłędna - bo znalazło się w niej m.in. nieco literówek (nawet powtarzanych w tym samych nazwach), czy dość silnie sponsorowanych produktów. Niemniej - "Każdy kęs ma znaczenie" to świetna książka o żywieniu i jedna z najlepszych tego typu pozycji na rynku. Tytuł, który z czystym sumieniem mogę każdemu zarekomendować. 

Ocena: 9/10 

niedziela, 1 kwietnia 2018

KSIĄŻKA MIESIĄCA, MARZEC: ''Cesarz wszech chorób. Biografia raka"


Był kolejny post z cyklu "Mózgowa literatura", czas na kolejny wpis w ramach "Książki miesiąca". Choć Święta Wielkanocne w toku, to korzystając z chwili wolnego czasu zdecydowałem się na napisanie recenzji książki miesiąca marca. Mój wybór padł na dość głośną pozycję pióra Siddharty MukherjeeMukherjee to amerykański (z pochodzenia Hindus) naukowiec, onkolog, hematolog i pisarz jednocześnie. W literackim świecie zasłynął przede wszystkim z dwóch wysoko cenionych i często nagradzanych książek. Na myśli mam oczywiście tytuły "Gen. Ukryta historia" oraz "Cesarz wszech chorób. Biografia raka". Dziś zajmę się tą drugą pozycją, choć po historię genu - również z pewnością sięgnę. 

Choć chyba nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, to historia chorób nowotworowych u ludzi sięga naprawdę zamierzchłych czasów. Pierwsze wzmianki na temat tego podstępnego schorzenia datuje się na przeszło 2 i pół tysiąca lat przed naszą erą. To wtedy, słynny egipski lekarz Imhotep uwiecznił na papirusie opis "dziwnych, napęczniałych guzów na piersi". Niewykluczone jednak, że choroba nowotworowa nękała gatunek ludzki (i nie tylko ludzki) już znacznie wcześniej. Mimo upływu tysięcy lat i nieprzeciętnego postępu cywilizacyjnego rak nadal pozostaje dla nas ciężkim i podstępnym przeciwnikiem. W tym wypadku terminologia bitewno-wojenna nie jest przypadkowa. "Wojna z rakiem" to hasło przewijające się również od bardzo dawna, a wojowniczych analogii nie uniknął także Mukherjee. W swoim dziele opisał on wszystkie  lata zmagań ludzkości z nowotworami, z naciskiem na ostatnie stulecie, czyli okres pod tym kątem najlepiej znany i mimo wszystko - najbardziej rozwojowy. Myślę, że sam pomysł na tego typu książkę to przepis na hit, ale to jak amerykański autor zabrał się do tematu, budzi zachwyt już od pierwszego kontaktu z "Cesarzem wszech chorób". Wydanie lektury nie budzi żadnych zastrzeżeń - twarda, estetyczna oprawa oraz przyjazny dla oka układ treści. To co jednak najważniejsze - dzieło Mukherjee to grubo ponad 500 stronic wciągającej, niebanalnie napisanej historii. Choć tematyka do najprzyjemniejszej nie należy to autor doskonale zadbał o to, by czytelnik chciał pochłaniać kolejne rozdziały i poznawać kolejne elementy układanki. Równocześnie z opisem długotrwałego procesu dążenia ludzkości do pokonania nowotworu, Amerykanin wplata współczesne wątki, związane z doświadczeniami, z jego codziennej praktyki lekarza-onkologa. Mukherjee przedstawia historie kilku ze swoich pacjentów i co jakiś czas powraca do tematu, opisując ich dalsze zmagania z chorobą. To jeden z tych zabiegów, który sprawia że książkę czyta się szybko i z nieustającym zaciekawieniem. To co charakterystyczne dla dzieła amerykańskiego onkologa to także spora liczba cytatów i nawiązań do innych tekstów kulturowych - związanych z chorobami nowotworowymi bezpośrednio lub pośrednio - w sensie metaforycznym. 

Książka jest nieprzeciętna, ale czy to że Mukherjee po prostu świetnie ją napisał jest jedynym co przemawia za jej wartością? Absolutnie nie. "Cesarz wszech chorób" to przede wszystkim tytuł, który otwiera oczy i pozwala użyć ich w znacznie szerszej perspektywie. W dzisiejszych czasach styczność z rakiem miał, ma, lub będzie mieć praktycznie każdy. To historia, która dotyczy nas, historia ludzkiego rozwoju oraz cierpienia (częściowo właśnie z rozwojem związanego). W związku z tym lektura budzi silne emocje – od smutku i współczucia, przez zadumę, po nadzieję i wiarę. Mimo, że nowotworowa tematyka przewija się przez media dość regularnie, to wiele rzeczy, które przeczytałem było dla mnie zaskoczeniem. Myślę, że to samo czeka każdego kto sięgnie po "Cesarza wszech chorób". Kolejne uczucie, które towarzyszyło mi w czasie pochłaniania lektury to wrażenie, że już za moment, już za chwilę mitologiczny rak zostanie przez nas zdemaskowany i pokonany. Książka uczy jednak pokory i daje do zrozumienia, że prawda jest o wiele bardziej złożona niż często się wydaje. To nie kwestia wynalezienia jednej substancji (abstrahując już od tego, że każdy nowotwór jest nieco inny). To kwestia znacznie obszerniejszych horyzontów  myślowych i tak naprawdę - powrotu do korzeni, z jednoczesnym zaprzęgnięciem wszystkich możliwych, współczesnych środków i wynajdowaniem kolejnych.  To co przede wszystkim dała mi ta książka - to znacznie lepsze zrozumienie mechanizmów powstawania chorób nowotworowych oraz dużo większa świadomość co (kto) jest czym (kim) na polu bitwy z rakiem.  Dzieło Mukherjee zostało obsypane licznymi literackimi nagrodami, m.in. Nagrodą Pulitzera w kategorii literatura faktu, Literacką Nagrodą PEN/E.O. Wilson dla Książek Naukowych, nagrodą za najlepszy debiut przyznawaną przez dziennik "The Guardian" oraz nagrodą "Książki dla Lepszego Życia". Takie uznanie nie jest przypadkowe i sam nie widzę też powodu, by wytykać tej książce jakieś błędy. W zasadzie to ich nie dostrzegłem i sądzę, że Siddharta Mukherjee wykazał się w swojej pracy bardzo dużym obiektywizmem i pisarską pokorą. 

Unikatowa, nietuzinkowa, w pewnym stopniu rewolucyjna – tego typu określeniami mógłbym ocenić moją książkę miesiąca marca. "Cesarz wszech chorób. Biografia raka" to z pewnością jedna z kilku najlepszych lektur jakie było mi dane w życiu przeczytać (a przeczytałem ich blisko dwie setki). Mukherjee wykonał kawał naprawdę niesamowitej roboty, robiąc przy okazji coś bardzo pożytecznego dla ludzi. Ten tytuł wprowadza na wyższy poziom świadomości, dotyczącej postępu medycyny i walki ludzkości z mitologicznym już rakiem. Rekomenduję go wszystkim zainteresowanym poszerzaniem horyzontów myślowych, ale także tym poszukującym nadziei. Zawieść nie powinien się nikt. 

piątek, 30 marca 2018

MÓZGOWA LITERATURA, CZ.3 - "Brain Maker. Zdrowa głowa"


Czas na recenzję kolejnej książki w ramach mojego cyklu "Mózgowa literatura". Dziś na celownik wziąłem nowe dzieło Davida Perlmuttera. Amerykański neurolog to przede wszystkim autor głośnego bestselleru pt. "Grain Brain. Zbożowa Głowa". Ja sam, wspomniany hit bardzo doceniłem i szczerze go wszystkim polecam. Czy nowo wydana: "Brain Maker. Zdrowa głowa" jest równie dobrą lekturą? O tym w dalszej części wpisu. 

"Brain Maker. Zdrowa głowa. Jak bakterie jelitowe chronią mózg." - bo taki jest jej pełny tytuł, to książka w dużej mierze powiązana z poprzednią. Podobieństwo tytułu nie jest tu więc przypadkowe. Fundamenty preferowanego przez Perlmuttera podejścia do zdrowia są te same: spożywanie jak najmniej przetworzonej żywności (i z jak najpewniejszego źródła), dieta oparta przede wszystkim na zdrowych tłuszczach, unikanie glutenu oraz ogólnie pojęty, higieniczny tryb życia. To ostatnie hasło trzeba jednak odpowiednio interpretować, gdyż jak podkreśla autor – zbyt higeniczny (sterylny) tryb życia to winowajca wielu zdrowotnych problemów dzisiejszych czasów. Ale wróćmy do początku, czyli tego co oferuje nam książka. Więc po kolei. Lektura podzielona została na 3 większe części, a każda z nich na kilka rozdziałów. Pierwsza część jest typowo teoretyczna, choć Perlmutter przytacza w niej wiele odnośników do badań potwierdzających jego teorie. Poznamy tu przede wszystkim najnowsze wieści dotyczące ludzkiego mikrobiomu. Autor pokazuje świeże odkrycia nauki w tej dziedzinie i zestawia je z wcześniejszym stanem wiedzy. Garść przydatnych informacji i rzut światła na prężnie rozwijającą się ostatnio gałąź biologii. Część druga składa się z 2 rozdziałów, które traktują o czynnikach najbardziej szkodliwych dla naszej flory jelitowej. Parę słów o szkodliwości glutenu, fruktozy i kilku innych powszechnie zażywanych substancji (głównie farmaceutyków). Ostatnia część to już praktyczne porady w temacie optymalizacji stanu własnego mikrobiomu, a co za tym idzie – zdrowia w ogóle. Wskazówki dotyczące utrzymania/przywrócenia zdrowia jelit, zwięzły przewodnik po suplementach diety oraz przykładowy jadłospis i wskazówki żywieniowe - to wszystko znajdziemy w tej części książki. 

 Jaką książką jest "Zdrowa głowa" i jakie są moje wrażenia z jej lektury? Z pewnością jest to literatura bardzo praktyczna i pożyteczna. To co mi się niewątpliwie spodobało to jej konkretna i zwięzła treść. "Zdrową głowę" czyta się szybko, a jej język powinien być zrozumiały dla każdego czytelnika – pomimo dość sporej ilości terminów naukowych. Nie ma tu przesadnego lania wody i za to niewątpliwy plus dla Perlmuttera. Autor książki przytacza wiele ciekawych wniosków i do każdego z nich załącza przypis do badania. No prawie do wszystkich - jeśli jest inaczej, i mamy do czynienia z autorską myślą, to jest to wyraźnie zaznaczone. Warto też wspomnieć, że wydanie oraz okładka książki są całkiem estetyczne i zachowane w konwencji "Zbożowej głowy". Wady? Ciężko mi się do czegoś konkretnie przyczepić, ale to co mnie delikatnie zawiodło to jednak zbyt mocno okrojona treść, dotycząca konkretnych szczepów probiotycznych. W tej kwestii liczyłem na nieco obszerniejszy opis i więcej wskazówek. Perlmutter skupił się tymczasem tylko na pięciu szczepach, z których każdemu poświęcił kilka słów. Z drugiej strony można tu autora nieco rozgrzeszyć, bo gdyby miał podejść do tematu bardzo precyzyjnie i szczegółowo to zmianie uległby cały koncept omawianej przeze mnie pozycji. Tymczasem  "Zdrowa głowa" to po prostu dość krótki podręcznik i streszczenie najnowszych informacji ze świata ludzkiego mikrobiomu oraz jego wpływu na funkcje i zdrowie mózgu. 

"Brain Maker. Zdrowa głowa" to książka bardzo dobra, jedna z lepszych jakie ostatnio wpadły w moje ręce. Tytuł spełnił moje oczekiwania i mogę go z czystym sumieniem polecić każdemu, komu nie jest obojętny stan własnych jelit, mózgu i zdrowia w ogóle. Do mojej "mózgowej" biblioteczki trafiła zatem kolejna, wartościowa pozycja. 

MÓZGOWA LITERATURA, CZ.1 "Mózg. 41 największych mitów":

MÓZGOWA LITERATURA, CZ.2 "Mózg rządzi. Twój niezastąpiony narząd":